O tym przepisie usłyszałam w telewizji. Pasta do chleba z pietruszki  była tam zaprezentowana w nieco innej, ale również  zdrowej wersji. A oczywiście jak przystało na  czterdziestkę plus, jestem zakręcona  na punkcie  wszystkiego, co jest zdrowe, nie utuczy mnie po jednym kęsie, a wręcz pozwoli wyglądać młodziej, zdecydowanie lepiej się czuć, oraz mieć więcej energii. Wierzcie mi jest to możliwe.

Od pewnego czasu stosuję dietę niełączenia. Najprościej rzecz ujmując – nie łączę białek z węglowodanami w jednym posiłku. Ta dieta, która jest sposobem odżywiania a nie dietą w potocznym znaczeniu, pozwala mi  się czuć zdecydowanie lżej po posiłkach i świetnie wpływa na wygląd, także brzucha, który po 40-ce wygląda całkiem, inaczej niż po 20-ce:):):)

Wracając jednak do pasty z pietruszki…oto mój przepis w diecie niełączenia:

Gotujemy pokrojoną w plasterki pietruszkę  korzeniową na wodzie z odrobiną soli.
Dodajemy kolendrę w ziarenkach, ok. ½ łyżeczki (miażdżę ziarnka nożem), szczyptę gałki i cynamonu. Blendujemy, kiedy pietruszka będzie miękka.
Po zblenowaniu dodajemy łyżeczkę miodu, odrobinę cytryny.

Pasta z pietruszki jest pyszna do pieczywa. Znika w okamgnieniu. Smaku nadaje kolendra w ziarenkach, miód i cytryna.

Podobne pasty można robić z wielu warzyw, ja piszę o moich ulubionych tutaj.

Podobnie można przyprawić twarożek – dodając kolendrę w ziarnkach i miód, tylko wówczas już nie jemy twarożku z chlebem, a sam na drugie śniadanie lub podwieczorek.

Mniam.