Pomysł na tekst „feng shui i słodycze” pojawił się po wizycie rodziców, którzy jak zwykle  w  dobrej wierze przywieźli mi wszystko, co najlepsze, najsłodsze i najbardziej kaloryczne – jednym słowem – tonę słodyczy. Nie zorientowałam się na początku przy pracy, że przede mną leżały wafelki w czekoladzie, miękkiej, mlecznej, połyskującej i pachnącej czekoladą i pogryzałam. Były na wyciagnięcie ręki, a było ich ze sto! I zgadnijcie co? No właśnie!

Feng shui i słodycze

Dziś chciałam napisać o  feng shui  i słodyczach, czyli jeśli już masz słodycze w domu, gdzie je umieścić  i w jaki sposób, by nie jeść, nie tykać, nie napychać się – oczywiście jeśli masz ochotę na bycie szczupłą. Ja mam. Na swojej drodze błądzę i wracam jak syn marnotrawny, ale wracam metodą  małych kroków kaizen, pisałam o tym.

Dobre feng shui to ocena  potencjału lokalizacji i czerpania z niej korzyści. Dlatego też w ujęciu mikro to umiejętność zarządzania przestrzenią i wykorzystania jej do tego, abyśmy były zadowolone z siebie – jednym słowem coś eksponujemy, a coś chowamy.

Zasada jest jedna – jeśli masz coś na widoku, masz pod ręką, w zasięgu ręki, zawsze po to sięgniesz, świadomie lub nawykowo. Dlatego też warto tak zaaranżować swoją przestrzeń, tutaj szafki lub stół, by pokusa nie zwyciężała. Czyli jak?

Jeśli w domu są słodycze a masz tak jak ja – że mogłabyś je jeść od  świtu do północy, a nie chcesz tego  – pomyśl, co możesz zrobić w przestrzeni, by popracować nad swoim nowym, lepszym nawykiem – nie objadaniem się, lub jedzeniem zdrowych produktów.

Co u mnie działa?

Na pewno spakowanie  torby i umieszczenie jej w najbardziej odległej, niewygodnej do sięgania szafce, gdzie dostęp będzie utrudniony,  musisz się schylać, nie widać tego, może zapomnisz, że tam w ogóle są, albo po prostu nie będą kusiły. Możesz tak ze słodyczami, alkoholem, papierosami, ciastami, mięsami i innymi.

Naukowcy zrobili eksperyment, który polegał na położeniu pudełka z czekoladkami na biurkach sekretarek. Gdy były to przezroczyste pudełka, sekretarki sięgały po słodycze ok. 7 razy dziennie, gdy pudełka były nie przezroczyste  – 4 razy dziennie, gdy słodycze znalazły się głęboko w szufladzie, zapominały o nich i sięgały sporadycznie.

Mam w domu cukier i lubię słodkie, ale  jest zapakowany w torbę i  przeznaczony dla gości, jeśli sobie zażyczą. Gdyby stał obok dzbanka na kawę, natychmiast wyrobiłabym sobie nawyk słodzenia. Przyznaję, że czasem słodzę, ale nie tak często, gdyby był na szafce.

Te niby niewielkie utrudnienia są  istotnie utrudnieniami i przemyślaną strategią, w zarządzaniu przestrzenią kuchni i jej niewielkich elementów  a więc  jedzeniem  i naszą wagą sensu stricte.

A teraz pomyśl jak reaguje dziecko widząc u babci tonę słodyczy w szufladzie? Czy  już sam widok wafelków, cukierków pączków, nie uruchomi  odruchu Pawłowa?

Ale też jest jasna strona mocy

Jeśli czegoś chcesz jeść więcej, połóż to w zasięgu wzroku, miej pod ręką, patrz na to. Gwarantuję Ci, że sięgniesz.  Warto, żeby były to marchewki,  jabłka, pomidory, maliny, niż ptasie mleczko, orzeszki czy chipsy do wieczornego filmu. Łatwo powiedzieć! Wiem:)Wiem:)

Naukowcy zajmują się psychologią odżywiania równie skutecznie jak wielkie marki produkujące wielkie opakowania jogurtów, chipsów,  słodyczy, a ich niższa cena wcale nie jest podyktowana tym, że chcą dla nas lepiej. Większa porcja znaczy więcej zjesz, bo tak już mamy!

A jak wspomóc  zdrowe jedzenie lub zrzucanie wagi? Czy to jest możliwe? Jako konsultant feng shui mówię tak – precyzyjnie planuj swoją kuchnię, swój stół,  swoje naczynia, swoje talerze i kubki.

Co możesz zrobić i jest całkiem proste?

  • Jedz na niebieskich, szarych lub  czarnych talerzach – obecnie to bardzo modny kolor we wnętrzach a jedzenie prezentuje się zdecydowanie mniej atrakcyjnie, niż na białych, zjesz mniej.
  • Jedz na talerzykach deserowych lub mniejszych niż obiadowe – jedzenie będzie wyglądało, tak, jakby było go więcej niż w istocie. Zrób eksperyment nałóż torebkę ugotowanego ryżu na talerzyk i duży talerz. Na dużym talerzu będzie wydawało się, że masz go mało a organizm będzie domagał się więcej, dopóki nie zmiecie z talerza wszystkiego.
  • Pij z wąskich szklanek – soki, wino, piwo – są mniej wygodne  i mniej poręczne niż te szerokie – wypijesz mniej kalorii.
  • Nie używaj dużych kieliszków  – bo wypijesz więcej, już samo nalanie wina sprawi, że wino rozlejemy szybciej, szybciej je też wypijemy.
  • Nakładaj  na talerz  o 20 procent  mnie niż zamierzasz – ta niewielka odłożona porcja, będzie nie zauważona talerzu a w skali roku pozwoli pozbyć się kilku kilogramów.
  • Wyeliminuj dziennie 100-200 kalorii, ale tak,  by nie zauważyć – w ciągu roku zrzucisz bezwiednie 5-8 kilogramów.
  • Odstaw szwedzki stół na kolację  – lepiej konkretne kanapki, gdzie możesz kontrolować składniki i na pewno ni będziesz dokładać.
  • Czytaj portale kulinarne, ale unikaj czytania o ciastach, cukierkach, słodkościach, lukrach.
  • Nie kupuj, nie  przechowuj w domu, w lodówce, w szafkach – nie masz  – nie zjesz.
  • Zamień naczynia na mniejsze – mała filiżanka, mały kubeczek, mały talerzyk. Do małej filiżanki kawy nie wlejesz tyle mleka co do kubka, mniej też posłodzisz, jeśli słodzisz.

    Wprowadź 3 drobne zmiany eliminujące 100 kalorii, najlepiej niezauważalne. Jak czegoś nie zauważasz, to organizm się nie buntuje, a ty zrzucasz kilogramy

I zawsze wyglądaj tak, jakbyś miała spotkać swojego największego wroga i dziewczynę, która odbiła ci chłopaka marzeń. To u mnie zawsze działa i zawsze mnie motywuje do zmian.

Jeśli potrzebujesz szybkich zmian w kuchni polecam Odmień kuchnię w 5 minut i zaproś koleżanki.

Dodatkowo koniecznie zobacz inspiracje dla kuchni na moim Pintereście.

Wszystkiego dobrego.

Jeśli Ci się podobało zostaw mi lajka i koniecznie zajrzyj do książki Braian Wansinka Beztroskie jedzenie. Dlaczego jemy więcej, niż byśmy chcieli. Niestety w Empiku książka jest już niedostępna, ale wierzę, że gdzieś można ją zdobyć, bo warto.