Przyznaję się, bez bicia – nie lubię pracy, nie lubię pracować, nie lubię spędzać czasu na pracy. W tym czasie wolałabym siedzieć pod palmą z drinkiem, leżeć i pachnieć w towarzystwie Richarda Gere’a, czy iść po raz kolejny na szoping. Tyle marzenia. Dlatego też obmyślam sposoby, żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce. I mam! Od jakiegoś czasu chce mi się pracować. Wiem, że może oszalałam, ale tak jest. Jak to zrobiłam?

Było trudno – nie powiem. Wie, o tym każdy freelancer, osoba pracująca w domu, osoba prowadząca własną firmę. Dlaczego? Bo nic nie muszę, nikt nade mną nie stoi, nie mam bata nad sobą, nikt mi nic nie każe. Wiem, że to sytuacja godna pozazdroszczenia: kiedy możesz pracować, kiedy chcesz, o której chcesz. Ale spróbuj… może nie być tak łatwo, jak się wydaje. Jeśli mi nie wierzysz,  napisz coś w weekend, co możesz zrobić później… trudno się zebrać?

Chce mi się pracować, jak to zrobić?

Sprawa jest bardzo prosta. Rzecz tkwi w łączeniu – dwa w jednym. Work and Go. Robisz i słuchasz jednocześnie. Zawsze łączę to, co mam do zrobienia z tym,  co mnie interesuje poza pracą, czego mogę w tej samej chwili posłuchać i co mnie kręci.

Każdy z nas ma coś, co go inspiruje, o czym lubi słuchać, lub czego lubi słuchać. Ja też tak mam. Dlatego też do pracy nie siadam bez planu, co wybiorę.

Zawsze słucham czegoś, co mnie inspiruje i w tym samym czasie pracuję – robię raporty, plany, rysunki, piszę teksty, pracuję nad stronami www. Zazwyczaj z słuchawkami na uszach.

Podczas pracy słucham wykładów motywacyjnych, wywiadów, webinarów, prelekcji, vlogerów. Tym sposobem  mam możliwość  rozwijania się  przez co najmniej 8 godzin dziennie. To miesięcznie daje mi  160 godzin nowej wiedzy w  tematyce: social mediów, marketingu, motywacji, trendów, psychologii, audiobooków i innych.

Jeśli treści mi umykają, słucham ponownie i nakręcam się dobrą energią wykładowców.

To, że szkolenia na żywo mają taką moc – to sprawa żywych ludzi, którzy dzielą się energią, nie tylko wiedzą. Tą energię możemy poczuć także  słuchając, lub oglądając zarejestrowane materiały.

Miałam kiedyś  duży  problem z osobą, która miała  duży problem ze mną . Zbawienny wówczas  okazał się Mateusz Grzesiak i jego materiał w jaki sposób nie przejmować się opinią innych. Uwielbiam ten kawałek. Bardzo mi pomógł.

Inną opcją, kiedy muszę się bardzo skupić są kanały z muzyką klasyczną. Odpalam i jestem w innym świecie. Opcją, kiedy brakuje mi energii do działania, bo tak też jest, jest włączenie muzyki, dynamicznej, pobudzającej. Tutaj genialnie sprawdza się Margaret  i ostatnio Cool me Down.

Dlaczego mi to działa?

Dlatego, że praca kojarzy mi się z przyjemnością, energią, wakacjami, ruchem, hobby.

Niepozorne włączenie dźwięku sprawia, że praca ma nową jakość – nie nudzi mnie, nie jest rutyną, bo zawsze słucham czegoś nowego i z przyjemnością  siadam do komputera. A wy macie jakieś swoje sposoby? Może jest coś jeszcze lepszego?